środa, 10 października 2012

The Godfather is just a movie


Przed wyjazdem na Sycylię otrzymałam dużo ostrzeżeń przed mafią. W końcu Palermo jest uznawane za główną siedzibę tej przestępczej organizacji na świecie, a Katania pewnie depcze mu po piętach! No i można by się obawiać, chować po kątach i patrzeć przez ramię, czy ten facet w garniturze wychodzący z kiosku nie wyciągnie zaraz giwery zza pazuchy. Ale czy naprawdę jest taka potrzeba? Minął już prawie miesiąc od mojego przyjazdu do Katanii i jak dotąd nie zauważyłam nic, co mogłoby wzbudzić we mnie niepokój. No, może poza jedną sytuacją, które przytrafiła nam się w pierwszym tygodniu pobytu. Tego wieczoru razem z Justyną i Steve’em poszliśmy na kolację do jednej ze słynnych knajpek położonych przy Via Plebiscito, gdzie można skosztować słynnego na całą Katanię mięsa z konia. Ano tak, konina to jeden z czterech słynnych przysmaków tego portowego miasta, które miałam przyjemność skosztować, ale o tym później.  Nigdy wcześniej nie miałam z tym mięskiem styczności i nawet teraz nie jestem pewna, czy przypadło mi do gustu. Mieliśmy tak duży problem z podjęciem decyzji, którą restaurację wybrać, w jakiej formie tego konia zjeść i wreszcie, czy brać frytki do tego czy nie, że kiedy dostaliśmy nasze porcje, byłam zbyt głodna by prawdziwie poczuć smak tego, co czekało na mnie na talerzu. Tak czy siak, po obfitej kolacji poprosiliśmy kelnera, albo raczej chłopaka ze szmatką na ramieniu, w dżinsach i z kolczykiem w uchu, o rachunek. Zdjęcie poniżej chyba wyjaśnia w pełni nasze zdziwienie. 


Jak w ogóle można brać taki świstek papieru na serio? Nie wiem… Po szybkim zastanowieniu doszliśmy do wspólnego wniosku: MAFIA! No bo jak inaczej wyjaśnić tak nieprzepisowe prowadzenie działalności i wychodzenie z tego bez szwanku? A dodam, że tę dzielnicę mieszkańcy nazywają Bronksem Katanii i wzdłuż via Plebiscito podobnych knajpek jest przynajmniej tuzin. Także można powiedzieć, że jeden jedyny raz otarliśmy się o mafijną działalność, a przynamniej o biznes, do którego ta organizacja sięga swoimi rozległymi mackami.

Kontynuując temat przysmaków Sycylii, dzisiaj odbyła się szkoła gotowania zorganizowana przez Aegee. Uczyliśmy się przyrządzać arancini, czyli smażone w panierce z bułki tartej kulki ryżowe z farszem. Proces przygotowania jest dosyć złożony i wymaga sporego nakładu czasu. Ryż, z którego lepi się kule, musi być odpowiednio ugotowany aby nie był ani za lepki ani za sypki, do tego smacznie przyprawiony szafranem i solą. Drugim etapem jest stworzenie serca potrawy, bo cała zabawa to właśnie to, co w środku. Z tego co słyszałam, można szaleć z nadzieniem i tworzyć je uwzględniając prywatne preferencje. Na razie jadłam arancini pistacjowe oraz te najbardziej klasyczne, czyli z szynką i żółtym serem, ale wikipedia mówi: „Najpopularniejsze są arancini con ragù, składają się z ryżu, mięsa, groszku i mozarelli. Inne odmiany to: arancini con burro (z masłem), arancini con funghi (z grzybami) i arancini con melanzane (z bakłażanem), con salsiccia (z kiełbasą), con gorgonzola, con salmone (z łososiem), con pollo (z kurczakiem), con frutti di mare (z owocami morza). Mniaaam…

Zaraz za ryżowymi kulami w rankingu popularności plasują się cannoli con la ricotta, czyli właściwie nasze rurki z kremem. Tylko że krem jest bardziej gęsty i mniej puszysty, a ciasto na rurki mniej kruche. Pyszności! Końce można posypać bardzo słodką owocową posypką, ale nie wiem czy jest to regułą, ponieważ rozpływałam się nad rurkami na razie tylko raz. 


No i czwarty grzech główny Sycylijczyków to istna bomba kaloryczna, czyli Frappe Alla Nutella! Och och… Wzdycham na samą myśl o tym napoju bogów! Składniki są tylko trzy: mleko, małe muffiny i Nutella. Pakujesz to wszystko do miksera, 2 minuty miksu miksu i gotowe! A najbardziej podobało mi się, jak szef kuchni powiedział: „Jeśli tylko uznasz, że Twoje Frappe nie jest wystarczająco intensywnie brązowe, dorzucasz dodatkowe trzy łyżki Nutelli i miksujesz raz jeszcze”. Niebo w gębie, a dupa rośnie…

I tym pozytywnym akcentem się żegnam,
ciao ragazzi!



Palazzo





BOSKI WŁOSKI:
  • Cosa nostra - dosł. nasza rzecz, nasza sprawa; włoskie określenie dla mafii 
  • Pizzo - haracz płacony lokalnej mafii w zamian za "ochronę" 
  • Omertà - zmowa milczenia, nieformalne prawo sycylijskie zabraniające członkowi mafii informowania o przestępstwach mafii osób z tym przestępstwem niezwiązanych
  • Busta con un proiettile - koperta z nabojem w środku, wysyłana przez mafię w celu zastraszenia   




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz