Miało być o mężczyznach, a nie o leniuchach, przepraszam.. Ach, może do mężczyzn im jeszcze daleko, ale starają się. Na przykład moi współlokatorzy. Wczoraj przyszła do mnie znajoma i razem wybierałyśmy się na wystawę fotograficzną pod tytułem: "Land, fire and sea!", która miała przedstawiać sycylijskie krajobrazy. Kiedy tylko Agata pojawiła się w progu, a moich dwóch coinqulini zobaczyło taką dziewczynę, od razu zdecydowali, że pójdą z nami. Nawet nie wiedzieli jeszcze gdzie idziemy, ale już byli za drzwiami. Potem przez dwie godziny trwania prezentacji przeszkadzali, śmiali się i ziewali, tak że było mi za nich głupio. Czułam się jakbym opiekowała się dwoma szczeniakami.
Acha, miało być o mężczyznach, a nie dzieciakach? No tak, to inaczej... Jest taki Salvo, którego poznałam, uwaga, na dyskotece! A to ci dopiero! Nic tak źle nie wróży, jak poznać koleżkę na parkiecie, bo on albo rusza tylko korpusem, a głowę zostawia nienaruszoną albo dłużej szykuję się na disko frisko niż ty, a potem poci się w tej prążkowanej koszuli jak mysz. Jednak, Salvo mnie zaintrygował. Podszedł niepostrzeżenie do kolegi, z którym tańcowałam w najlepsze (Dino - tancerz jakich mało) i zapytał, czy może mu ukraść partnerkę. A skoro Dino nie zareagował, nagle stałam twarzą w twarz z klonem James'a Franco (nie żartuję!). Tyle że właściwie nie taczyliśmy. Rozmawialiśmy, bo (dios mio!) Salvo włada angielskim. Punkt dla człowieka. A potem jeszcze usłyszałam: "W klubie to tak ciężko się naprawdę poznać, chciałbym się z tobą umówić na kawę". No, to już byłam po kolana w tym błocie... A co to znaczy? To znaczy, że od tamtego czasu ta kawa się jeszcze nie wydarzyła i śmiem twierdzić, że klamka zapadła. Ja mogę się odezwać raz, czy drugi, ale za trzecią wiadomością wiem, że zainteresowanie z drugiej strony leci na łeb na szyję aż do zera.
O rety, miało być o mężczyznach, a jest o... dziwakach? No to do tematu! Gaetano - gotuje, śpiewa, sprząta, pracuje w poważnej branży, mówi po polsku (trośkem) i krzyczy do mnie: "Martuuuuula!" z drugiego końca mieszkania. Ach, ma też narzeczoną i biorą ślub w Zakopanem w przyszłym roku...
Aaaa, że miało być o mężczyznach, a nie o narzeczonych? To niestety... Chyba temat się wyczerpał.
Salve!
Palazzo
BOSKI WŁOSKI:
- Ballare - tańczyć
- Ammiratore sconosciuto - cichy wielbiciel
- Meglio un uovo oggi che una gallina domani - lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu
- Baci e abbracci - całuski i uściski!
strasznie lubię czytać Twoje notki:))
OdpowiedzUsuń